Ocet bzowy i lilakowa herbata

Na słoneczną majówkę w naturze zabrałam ze sobą dwie książki Małgorzaty Kalemby Drożdż „Jadalne kwiaty” oraz „Smakowite drzewa”. Obie zawierają mnóstwo prostych pomysłów i wskazówek do wykorzystania w kuchni, a jednocześnie zachęcają do uważności, bycia blisko natury i czerpania z niej. Nie potrzebne są wielkie wyprawy, wystarczy pojechać za miasto, znaleźć miejsce oddalone od spalin i pól uprawnych.  Skarby natury są na wyciągnięcie ręki, a teraz jest na ich zbiór najlepszy czas. Trzeba tylko się trochę skupić, zwłaszcza że w tym roku wiosna przyspieszyła, przyroda kwitnie wcześniej i niemal jednocześnie.

I tak, leżąc na kocyku w pięknym otoczeniu Zabierzowskiego Lasu, przeglądałam wspomnianą wyżej książkę „Jadalne kwiaty” i znalazłam kilka prostych przepisów na to co można zrobić z kwitnącym właśnie bzem. Chłodne i puchate kwiaty bzu oczywiście najpiękniej wyglądają w naturze oraz w wazonie, ale ponieważ są jadalne i za chwilę przekwitną, spieszę donieść, że można ich cudny zapach zamknąć na dłużej w słoiku. Można je również wykorzystać do ozdoby deserów i wyrazistych sałatek. Zawsze pięknie wyglądają i przyjemnie pachną, ale świeże kwiaty są nieco gorzkie, więc mogą nie zachwycić smakiem. Natomiast odpowiednio przetworzone tracą goryczkę.

Znaleźć bez nie jest trudno, więc jak tylko wróciłam do domu szybko zrobiłam ocet bzowy i fermentowaną herbatę, no moźe nie do końca, ale przynajmnieij zrobiłam pierwszy krok do ich produkcji. W kaźdym razie przepisy okazały się tak proste, że nawet jeśli podobnie jak ja nie przepadasz za robieniem przetworów, to niewiele majowkowego czasu zajmie ci ich wypróbowanie,

Na koniec dodam tylko, że napary i wyciągi alkoholowe z bzu lilaka wykazują działanie napotne, przeciwgorączkowe, przeciwzapalne i przeciwreumatyczne. Lilak wspomaga również odporność i pracę wątroby. Ocet zyskuje delikatny bzowy aromat, zaś herbatka ma karmelowy kolor i smak. Tak więc do dzieła zanim bez przekwitnie, bo naprawdę warto!

Mamucie_Przysmaki_blog-0227

Mamucie_Przysmaki_blog-0214

Mamucie_Przysmaki_blog-0238-2

Mamucie_Przysmaki_blog-0265-2

OCET BZOWY

Składniki:

Kwiatostany bzu lilaka o intensywnym zapachu – 250 ml (ja dodałam tylko jeden  cały duży kwiatostan)
Ocet jabłkowy, ryżowy lub z białego wina – 1 szklanka (użyłam ekologicznego octu jabłkowego)

Oczyszczone, pozbawione owadów  kwiaty bzu umieść w wyparzonym szklanym naczyniu i zalej octem. Szczelnie zakręć i odstaw na 1-2 tygodnie. Zużyj do sałatek i zaprawiania ryb i białego mięsa.

Ocet z kwiatami bzu wygląda niesamowicie intrygująco, ma delikatny bzowy aromat, a atrakcyjnie zapakowany może być również ciekawym prezentem.

FERMENTOWANA HERBATA LILAKOWA

Składniki:

Kwiatostany bzu lilaka o intensywnym zapachu – 250 ml (ja użyłam na próbę tylko kilku kwiatostanów)

Oczyszczone, pozbawione owadów kwiaty bzu umieść w wyparzonym szklanym słoiczku i ugnieć tak aby nieco zmiękły i puściły sok. Następnie słoik zakręć i odstaw w ciepłe miejsce na około 24 h.  Kwiaty powinny całkowicie się odbarwić.  Mogą również zmienić kolor na brązowy.

Po tym czasie rozłóż je cienką warstwą na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wysusz. Możesz to zrobić wstawiając blachę  do nagrzanego do 40 stopni piekarnika. Wysuszone kwiaty bzu przechowuj w szczelnie zamkniętym słoiku.

Herbatę lilakową zaparzaj pod przykryciem około 10 minut. Wystarczy płaska łyźeczka na filiżankę.

Kwiaty na krzewach fermentują samoistnie w deszczu i również nadają się do zaparzania, ale ja jeszcze takiej herbaty nie próbowałam.

Print Friendly

Zostaw Komentarz